• Rafał Sebastian

Elektroniczny Dziennik Budowy zmieni reguły gry

Powszechnym zarzutem wśród ekspertów pod adresem ustawodawcy, jeśli chodzi o cyfryzację procesu budowlanego jest tzw. cyfryzacja chaosu. Odbywa się w sposób intuicyjnie oczywisty, że jeśli mamy jakiś proces zorganizowany w formie papierowej, to teraz będzie on w wersji elektronicznej.

To przykład myślenia jednowymiarowego, bo to narzędzia na ogół limitują nasze możliwości tworzenia. Karty w dzienniku budowy pozwalają na zapisanie tylko tylu informacji, ile upoważnione przez strony osoby zechcą na to poświęcić czasu i erudycji. Zapisywanie w ten sposób danych – często kluczowych dla elementów robót lub całych inwestycji – obarczone jest ryzykiem utraty ważnych informacji. Niezależnie od tego, czy stało się tak z powodu tego, że inspektor nadzoru ma podły charakter pisma, czy zwyczajnie trudno się połapać o co chodzi.

Od strony prawnej sprawę rozwiązano banalnie prosto, w projekcie noweli prawa budowlanego zapisano:


Art. 47c. 1. Dziennik budowy prowadzi się w postaci:

1) papierowej albo

2) elektronicznej.

3. Dziennik budowy w postaci elektronicznej prowadzi się za pomocą systemu Elektroniczny Dziennik Budowy, zwanego dalej „systemem EDB”.


I choć samego systemu EBD jeszcze oficjalnie nie oddano do użytku, to jak się możemy domyślać, będzie on realizował funkcje wcześniej utrwalone w prawie i gruntowane często nienajlepszą praktyką: uprawnione osoby będą „dokonywały wpisów” w elektronicznym dzienniku budowy, zamiast papierowym. Często podnoszony wątek braku możliwości „elastycznego podchodzenia” do wpisów został w tym artykule całkowicie zignorowany, jako niezasługujący komentarza.

W ten sposób narzędzie, które można dowolnie uformować, żeby pełniło funkcję, dla której powstał dziennik budowy realizowało je w sposób bardzo ograniczony – czyli tak jak dotychczas.


W tym miejscu ciśnie się kilka oczywistych pytań: czy będzie można do systemu EDB załączać zdjęcia, filmy, modele, czyli dowody? Obraz wart jest tysiąca słów, a inżynierowie to nie pisarze prozaicy.

Otóż nie będzie takiej możliwości. Wszystko to, co można by udokumentować sprawniej, będzie wymagało wysiłku uprawnionych osób do opisania stanu faktycznego, zdarzenia, ect. Nie twierdzę, że należałoby odejść od opisowej formy, ale nie wykorzystanie takiej okazji do znaczącego zwiększenia efektywności procesów, to strata, którą wierzę da się jeszcze nadrobić. Oczywiście, że tutaj „prawo nie nadąża”, ale przecież to branża de-facto stanowi prawo poprzez swoich przedstawicieli w sejmie, których ma wielu.

Zwyczajnie zabrakło nam wyobraźni, bo transformacja cyfrowa to złożony proces i samo przeniesienie procesu do wersji elektronicznej niewiele usprawniło, choć oczywiście autorom i uczestnikom całego procesu należy gorąco pogratulować i podziękować.


Teraz trzeba zrobić krok dalej i wyobrazić sobie pełny potencjał, jaki niesie ze sobą elektroniczna forma dziennika budowy w taki sposób, żeby prawo nie stanowiło ograniczeń dla wykorzystania technologii.

Puszczamy więc wodze fantazji i nakreślamy, jak mogłoby to wyglądać. System EDB dawałby inwestorowi i upoważnionym osobom możliwość dokumentowania procesu budowlanego, możliwość załączania dokumentów w dowolnej formie elektronicznej, które mają związek z prowadzoną budową. Pomijam oczywiście niezbędną do tego infrastrukturę techniczną, którą należałoby odpowiednio przygotować, ale przecież w tym celu można by wykorzystać Chmurę Krajową, co przy stale spadających cenach gromadzenia danych nie powinno stanowić problemu.


W ten sposób powstałby ustrukturyzowany zapis procesu budowlanego, który zawierałby nie tylko opis zdarzeń, stanowiska, etc, ale również stałby się repozytorium kluczowych dokumentów i dowodów mających związek z daną inwestycją.


Ewangeliści technologii BIM stosują z lubością bardzo trafny termin -nasycania modelu informacją – i w przypadku EDB również można by go z powodzeniem zastosować: EDB to narzędzie, które pozwoli nasycić dziennik budowy informacją, czyli tym, po co powstał.


Obstawiam, że właśnie w tym kierunku pójdą rozwiązania systemu EDB, a jak już powstaną i użytkownicy utrwalą praktykę „nasycania” go informacją, to może się okazać, że to rozwiązanie może zastąpić szereg innych stosowanych równolegle rozwiązań o wiele sprawniej. Oczywiście wtedy potrzebna będzie kolejna chwila namysłu, koniecznych zmian w prawie i zmiany systemów, etc. I tak w kółko, ale to właśnie nazywa się postęp, który branży budowlanej jest bardzo potrzebny.


Myślę, że nie powinniśmy w tym względzie mieć żadnych międzynarodowych kompleksów. Tu przecież nie ma już barier technologicznych. Problemem jest połączenie możliwości oferowanych przez technologie z procesowo - formalnym zaprojektowaniem całego systemu. Myślę, że nas na to stać.


Rafał Bałdys Rembowski



98 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie