• Rafał Sebastian

Sprytny kontrakt, ale nie dla budowlanki.


Co jakiś czas, wśród ekspertów od kontraktów przewija się watek możliwości wykorzystania tzw. smart kontraktów stosowanych przy obrocie kryptowalutami do realizacji umów budowlanych.

Proces budowlany jest złożeniem wielu czynników ryzyka formie umowy. Nic więc dziwnego, że to najczęściej i najuważniej czytany dokument podczas realizacji, bo ustawia sposób postępowania stron w opisanych okolicznościach. Niezależnie od precyzji i staranności opisu tych okoliczności, w większości przypadków strony różnią się w ocenie ich zajścia, co prowadzi do sporów i oczywiście zakłóceń w realizacji i przepływie płatności.

Nie będzie przesady, jeśli głównym problemem budownictwa nazwiemy: problem braku zapłaty.

W świecie kryptowalut udało się tymczasem stworzyć mechanizm, w którym nie dochodzi do problemów interpretacyjnych dotyczących płatności. Smart contract, to kod komputerowy działający na maszynach użytkowników sieci block-chain, którego celem jest realizacja zadania (płatności) po spełnieniu warunków wcześniej zdefiniowanych tamże. Głównym celem tego rozwiązania jest dbanie o bezpieczeństwo transakcji, która dokonuje się automatycznie po spełnieniu warunków. Działa niezawodnie i nie dochodzi do pomyłek.


Teoretycy i menedżerowie budowlanki dostrzegli ogromny potencjał, jaki technologia mogłaby wnieść w rozwiązaniu tysiącletnich problemów wykonawców budowli z ich zleceniodawcami. Niestety, jak się okazało termin „smart contract” to raczej tzw. buzz word niż sprytna umowa i nie spełni pokładanych w tej technologii nadziei.

Podstawowy problem w zastosowaniu smart kontraktu zasadza się na tym, że strony transakcji, żeby zaistniała muszą potwierdzić spełnienie warunków, a to jest czynność, do której w budowlance strony podchodzą z dużą ostrożnością.

Zagadnieniom tym swoje badania poświęcili naukowcy w UK. W sekcji Raporty zamieszczamy link do badań Mason, J., & Escott, H. (2018). Smart contracts in construction: Views and perceptions of stakeholders. Raport ma już wprawdzie 4 lata, co w tej dziedzinie jest całą technologiczną generacją, ale wnioski pozostają niezmienne do dziś: smart contracts to nie są sprytne kontrakty i nie da się ich wykorzystać w takiej formie jak stosuje się je w obrocie kryptowalitami.


Mimo tego wniosku, który potwierdzałby, że budowlanka to przypadek beznadziejny twierdzimy, że jest możliwe stworzenie „sprytnego kontraktu” dla złożonych procesów, jednak pojęciowo nie należy go kojarzyć z technologią blockchain.


Pomysł w naszej ocenie powinien się zasadzać na szeregu technologii i być zaprojektowany od podstaw, czemu poświęcamy odrębne opracowanie. Założeniem projektowym jest połączenie celu z dostępnymi narzędziami. Jeżeli celem jest zbudowanie obiektu (np. piramidy), a dostępnymi nośnikami informacji gliniane tablice, to sposób gromadzenia i zapisu tych danych musi być dostosowany do technologii glinianej tablicy. Skuteczność procesu takiej realizacji będzie odwrotnie proporcjonalna do strat informacji w takim kanale.

Cztery tysiące lat później, jeżeli chcemy stawiać budowle, i dysponujemy technologicznie nieograniczonymi środkami, które nie powodują strat informacji o budowie (nie tylko o modelu ale i o całym procesie włącznie z umową), to wystarczy jedynie mądrze ustrukturyzować relacje i nadać im uzgodnioną formę.


Rafał Bałdys Rembowski



46 wyświetleń0 komentarzy

Powiązane posty

Zobacz wszystkie