• Rafał Sebastian

Komputery kwantowe w budownictwie.

Czy to ma sens? Nie ma, ale zacznijmy od początku.

Wpływ BUZZ-wordów lub po polsku brzęczysłów na sektor budownictwa jest mniej więcej taki sam, jak na inne sektory gospodarki. Brzęczysłowo określa najczęściej nazwę jakiejś zyskującej na popularności technologii, którego używa się w połączeniu z jakimś klasycznym problemem w celu przyciągnięcia uwagi i czasami dlatego, że ta technologia faktycznie może dany problem pomóc rozwiązać. Dla przykładu: „sztuczna inteligencja pomoże działom HR w doborze odpowiednich kandydatów”, albo „dzięki block-chain możliwe będzie zaplanowanie dostaw na teren budowy na podstawie modelu BIM” – tak, można użyć dwóch brzęczysłów w jednym zdaniu dla zwiększenia wrażenia.

Warto przeanalizować z jakimi technologicznymi brzęczysłwoami mieliśmy do czynienia w ostatnim czasie i jak przełożyły się one na inwestycje w te technologie no i na sam sektor budownictwa. Zaczynam więc zestawienie technologii dla budownictwa, które może się kiedyś przydać:


Sztuczna inteligencja / AI / SI / uczenie maszynowe, etc. etc.


Nie będę opisywał co to jest, bo już na ten temat napisano wiele, ale wymienię potencjalne obszary zastosowań w budownictwie:


Monitoring z rozpoznawaniem obrazów np. czy wszyscy mają kaski na budowie, ale to oczywiście uproszczenie, bo takim algorytmom można zadać dowolne zadanie rozpoznawania obiektów. W szacowaniu ilości pomagają programy, które rozpoznają i zliczają rury na placu, podkłady kolejowe, ilości zeskładowanych materiałów etc.

STATUS TECHNOLOGII: dojrzała i dostępna


Analityka biznesowa: szukanie prawidłowości i wzorców w dużych zbiorach danych. Narzędzia tego typu pomagają odnaleźć wąskie obszary do ulepszeń w organizacjach zwiększając ich konkurencyjność.

STATUS TECHNOLOGII: na krzywej wznoszącej i dostępna, choć raczej nie wykorzystywana w AEC.


Projektowanie: Na razie AI jest pomocna przy modelowaniu aranżacji powierzchni mieszkalnych lub biurowych. Pojawiają się projekty, które pozwalają na generowanie modeli samych obiektów w oparciu o sieci neuronowe przy zadanych parametrach brzegowych. Choć są one jeszcze dalece niedoskonałe, to jednak zwiastują pewien trend: w wielu obszarach pracę projektanta da się zautomatyzować (czy nie byłoby przyjemnie dostać 20 koncepcji wizualizacji planowanej inwestycji niż tylko np. 3 lub 4 ?).

STATUS TECHNOLOGII: eksperymenty i próbne wdrożenia.


Block-chain (BC).

Nie będę pisał o samej technologii, i że na niej oparte są kryptowaluty. Napiszę o tym, że ta technologia daje nam niepodważalną wiedzę o dokonanych transakcjach. Wszystko jedno jakich: przekazu środków, podpisania umowy, czy dowolnej innej czynności. Transakcje „dopisywane” są do bloku, którego użytkownicy nie mogą już zmienić. Czy taka technologia może się przydać budowlance? Odpowiedź na to musi odwoływać się do powyższego, czyli trzeba się zastanowić, czy brak wiedzy o historycznych transakcjach np. zdarzeniach na budowie, pochodzeniu materiałów budowlanych, czy procesie produkcji prefabrykatów faktycznie jest problemem branży i czy BC jest w stanie zaoferować jakąś wartość. W mojej ocenie BC nie jest odpowiedzią na problemy sektora budownictwa i choć może oferować kilka ciekawych rozwiązań, to żadne z nich nie poprawi produktywności budowlanki.

Przy tej okazji nie mogę nie wspomnieć o bardzo ciekawej inicjatywie prawdziwych trendsetterów w branży , czyli jak zwykle Brytyjczykach, którzy powołali nawet inicjatywę: Construction Blockchain Consortium (https://www.constructionblockchain.org/), którego celem jest wprowadzenie technologii BC do procesów inwestycyjnych. Śledzę tę inicjatywę już od dłuższego czasu i przeczytałem wszystkie White Papers tej inicjatywy. Odnoszę wrażenie, że choć inicjatorzy mają dużą wiedzę o samej technologii to już nie mają przekonującego pomysłu jak ją wykorzystać. W mojej ocenie BC nie ma aż takiego „zakłócającego” potencjału (ang. Disruption) w budownictwie, jak np. BIM, czy AI.

STATUS TECHNOLOGII: dojrzały w sektorze krytopwalut, praktycznie nieistniejący w budowlance.


Smart Contract, czyli sprytne umowy. (S.C.)

Ponownie nie będę pisał o samej technologii, bo łatwo ją wygooglać, ale to, co warto napisać, to że Sprytny kontrakt jest pojęciem bardzo mylącym: ani nie jest kontraktem, a już na pewno nie jest smart. S.C. to po prostu program komputerowy, który realizuje proste transakcje pomiędzy wieloma uczestnikami np. wykorzystując właśnie opisany wyżej BC. SC jest rozwiązaniem, które w pewnym sensie „wymusza” zaufanie, przez co nazywane jest SMART, bo oparty jest na zasadzie konsensu (wszyscy użytkownicy muszą potwierdzić dany stan – np. stwierdzić wykonanie bez wad). Wielu ekspertów wiązało z tą technologią nadzieję, że być może dzięki niej uda się rozwiązać problem zatorów płatniczych w sektorze budownictwa. Poświęcono nawet temu badania, o których szerzej piszemy tutaj. Konkluzja jest mało pocieszająca, choć można było łatwo ją przewidzieć: S.C. nie rozwiążą problemów płatności na linii GW-PW, ponieważ zero – jedynkowy mechanizm konsensu nie zadziała w systemach o wielu stanach (np. odbiór z wadami) i dość rozmytej logice. Osobiście uważam, że S.C. można wykorzystać w wielu obszarach procesów inwestycyjnych, ale nie powinno się o nich myśleć jak o kontraktach, ale raczej o pewnym mechanizmie automatyzującym i potwierdzającym zdarzenia kontraktowe o niepodważalnym statusie – piszemy o tym szerzej jak np. wykorzystać S.C. jako element systemu zabezpieczania płatności dla podwykonawców.

STATUS TECHNOLOGII: dojrzały w sektorze krytopwalut, praktycznie nieistniejący w budowlance.


Virtual Reality i Augmented Reality.

To są bardzo obiecujące technologie, najczęściej wymieniane wspólnie i choć oba urządzenia zakłada się na głowę, to tak naprawdę ich przeznaczenie jest całkowicie odmienne.

Virtual Reality, czyli rzeczywistość wirtualna , to nic innego jak zastąpienie bodźców wzrokowych z realnego świata komputerową symulacją 3D. To umożliwia już dziś wirtualne spacery po nieistniejących jeszcze mieszkaniach, obiektach etc. , no i oczywiście szeroko jest wykorzystywane w grach. Choć technologia jest już z nami od początku lat 90 tych, to jednak jej rozwój jest dość mozolny, co wynikało z ograniczeń technologicznych – trudno było opracować podzespoły, które dawały wrażenie szerokiego pola widzenia. Jeżeli chodzi o wykorzystanie w budownictwie, to trudno wyobrazić sobie, żeby zakres zastosowań wyraźnie się poszerzył.


Augemnted reality.

Całkowicie odmienne zastosowanie ma technologia augmented reality, czyli rzeczywistość rozszerzona. Technologia umożliwia nakładanie cyfrowych obrazów 2D i 3D na specjalny półprzeźroczysty ekran. Dzięki temu na pole widzenia nakładany jest cyfrowy obraz, który „rozszerza” obserwowaną rzeczywistość o dodatkowe informacje. Urządzenia AR wyposażone są w szereg czujników, jak żyroskopy i kamery, czy GPS, które przy użyciu odpowiedniego oprogramowania umożliwiają nakładanie modeli 3D na realny świat. Dzięki temu możemy obserwować struktury w miejscu w którymi miałby w przyszłości stanąć. Urządzenia AR nie są jeszcze powszechnie wykorzystywane w budownictwie, ale ponieważ za dopracowanie tej technologii zabrały się takie potęgi jak Microsoft i Trimble to należy się spodziewać, że to tylko kwestia czasu.

Wiele nadziei przemysł wiąże z wykorzystaniem AR w procesie serwisowym i nadzoru. Technologia umożliwia bowiem wykonywanie prac serwisowych personelowi o niższych kompetencjach przy asyście online ekspertów na pomocą urządzeń VR. Ekspert z większym doświadczeniem widzi na ekranie np. rozdzielnicę elektryczną nad którą pracuje serwisant i może przekazywać wirtualne wskazówki wprost na jego urządzenie AR wskazując dokładnie miejsce, gdzie należy zainterweniować.

To jest technologia, która w mojej ocenie ma ogromny potencjał, choć dziś trudno sobie wyobrazić, do czego mogłaby jeszcze zostać użyta. Sceptycznie natomiast myślę o wykorzystaniu urządzeń AR na samym placu budowy przy wznoszeniu konstrukcji i tyczeniu. Takie systemy nie prędko zastąpią geodetów, gdyż są kłopotliwe w obsłudze i niezbyt dokładne. Jeszcze.

STATUS TECHNOLOGII: dojrzała, stale rozwijająca się z wielkim potencjałem.


Kwantowe komputery.

Tytułowe komputery kwantowe to najbardziej brzęczące słowa technologii informatycznych ostatnich dekad. Mimo miliardów wydanych i zaplanowanych do wydania na realizację tego celu wciąż nie udało się stworzyć funkcjonalnego i opłacalnego komercyjnie komputera kwantowego. To, co należy wiedzieć o tej technologii, to fakt, że służy ona realizacji bardzo specyficznych zadań, z którymi klasyczne komputery nie radzą sobie dobrze, jak np. mechanika cieczy. W założeniu komputery kwantowe mają w rozsądnym czasie (np. w ciągu minut) realizować obliczenia, które klasycznym komputerom zajęłyby setki lat. Podobnie jak wcześniej trzeba się zastanowić, czy procesy inwestycyjne wymagają takich obliczeń. Konkluzja jest jedna: nie wymagają. Dla planowania i realizacji nawet najbardziej ambitnych i złożonych inwestycji ludzkość już dziś posiada dostęp do wystarczających technologii.

STATUS TECHNOLOGII: niedojrzały i bez znaczenia dla budowlanki


Brzęczysłowa, które mało brzęczą, ale niosą prawdziwą zmianę.

Najczęściej brzęczysłowa brzęczą, bo odwołują się do naszej wyobraźni w domenach, które potrafimy sobie jakoś wyobrazić. Jeżeli jesteśmy w stanie wyobrazić sobie kogoś mądrzejszego od siebie, co na ogół przychodzi z oporem, to tym bardziej będziemy skłonni wyobrazić sobie „coś” – np. maszynę mądrzejszego od nas. Co więcej, ze względu na bezosobowość łatwiej będzie nam zaakceptować przewagę intelektualną maszyny, bo wobec potęgi AI lub AGI (czegoś o wiele potężniejszego niż AI) nawet najtęższe umysły na Ziemi będą porównywalne z naszym – lub inaczej – porównywalnie bezradne. Uważam, że właśnie z tego powodu wielu ekspertom spoza branży łatwo przychodzi przypisywanie nowym technologiom wręcz magicznych mocy, które są wykorzystywane wyłącznie przez sprzedawców i entuzjastów.

Dla przykładu spotkałem się z oczekiwaniem – a nie zmyślam, bo bym na to nie wpadł – że branża prawna nie widzi na razie wartości w tzw. LegalTech’u, bo nie ma rozwiązań, które byłyby w stanie „przeczytać i zrozumieć” przepisy, wykładnię i komentarze, które następnie mogłaby by wykorzystać sztuczna inteligencja zastępując prawnika w analizie sprawy.


Często nie rozumiemy technologii, więc metajęzyk sprzedawców i brzęczysłowa, które powielamy tylko mącą tę wodę jeszcze bardziej. Technologia jeszcze tak nie działa, a oczekiwanie, że tak zadziała jest naiwnością i buduje mylne przeświadczenie, że „nie zagraża” klasycznym zawodom.

Ta nieuwaga może nas wiele kosztować, bo całkowicie niezauważalnie rozwijają się technologiczne trendy, których nazwy nie brzęczą tak sugestywnie, a są wykorzystywane na co raz większą skalę. Mam na myśli nie tylko dojrzałe technologie jak np. drony, ale mam na myśli takie technologie jak Google Tensorflow, kwantowa komunikacja, analogowe sieci neuronowe, czy choćby technologia grafów wiedzy.


69 wyświetleń3 komentarze

Powiązane posty

Zobacz wszystkie